ASP Katowice - 10 lat

Wybór języka

Nie przegap!

W kalendarzu nie ma żadnych wydarzeń z przyszłą datą.

O idei Akademii

Mieczysław Juda

Zagadnienie, które zostaje postawione w tytule ma charakter prowokacyjny i zarazem fundamentalny. A dokładniej jedno wynika z drugiego. Pytać bowiem o to, jaka jest idea Akademii w Akademii, to tak jak pytać o imponderabilia. Takich pytań zazwyczaj się nie zadaje, bo albo nie wypada dawać nic nie znaczących odpowiedzi, albo przeciwnie, wiedząc, że odpowiedź nie może być inna jak tylko fundamentalna, nie bardzo ma się ochotę mierzyć z takim zagadnieniem. To tak jakby pytać o to, czy warto żyć, albo czym jest miłość i jeszcze próbować wykonać takie zadanie publicznie. Na dodatek w naszym przypadku dochodzą okoliczności dalsze – Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach jest w trakcie obchodów jubileuszu 60-lecia. Ale może właśnie dlatego jest to najlepszy moment, by postawić to zagadnienie zarówno po to, by w sumieniu zrobić rachunek i zdać sprawę z tego kim się jest, jak i po to, by odnowić świadomość zobowiązania, którego podejmujemy się wobec wszystkich wstępujących w progi Akademii z nadzieją rozświetlenia niejasności w pojmowaniu sztuki, jak i oczekiwaniem nabycia umiejętności jej praktykowania. Co więcej, nie jest kłopotem brak odpowiedzi na pytanie o samą ideę akademii, ile raczej konfuzja płynąca z wielu możliwych odpowiedzi z powodu mnogości funkcjonujących w świecie określeń zawierających w sobie słowo „akademia”. Akademii dostatek [1]: są akademie Hatha Jogi (Akademia Hatha Jogi S. Bubicza) i akademie zarządzania jakością (Polska Akademia Jakości), akademie spędzania wolnego czasu (Akademia Sportowej Przygody) i akademie promocji inicjatyw lokalnych (Stowarzyszenie Akademia Łucznica), jest Polska Akademia Nauk i Akademia Sztuki Piękności – organizująca kursy kosmetyczne, stylizacji paznokci, wizażu i malowania powiek, Akademia Młodych Dyplomatów i Wirtualna Internetowa Akademia Biznesu, są tą nazwą obejmowane instytucje rozrywkowe, jak i najbardziej zasłużone dla kultury narodowej, wreszcie znajdują się tutaj uczelnie wyższe od technicznych po artystyczne, i od kilkumiesięcznych kursów, szkół policealnych, aż po uczelnie kształcące w pełnym zakresie jednolitych studiów magisterskich, a liczba zgłoszeń internetowych stron po wpisaniu słowa „akademia” w mojej przeglądarce internetowej wyniosła 11 900 000 w ciągu 0,19 sekundy.

<p>Od podobnego rodzaju ujawnionych kłopotów wolny jest na przykład Uniwersytet,

albo przynajmniej dotykają go one w znacznie mniejszym stopniu. Jak się wydaje, 800-letnia nieprzerwana w Europie historia Uniwersytetu jako wspólnoty nauczających i nauczanych, liczona powszechnie od powołania uczelni w Bolonii w 1158 roku, czyli de facto wskutek nadania przez Fryderyka I Barbarossę przywileju odrębności szkoły od władz miejskich i mimo wszelkich różnic modelu, a to paryskiego, a to bolońskiego jest tutaj dostateczną zbroją chroniącą przed najgrubszymi nadużyciami. Wprawdzie dziś każdy niemal może sobie nazwać uniwersytetem co bądź, np. studio mody i tatuażu, ale przynajmniej jeszcze przez jakiś czas będziemy wiedzieć, że słowo to bierzemy wówczas jednak w użyciu kuglarskim, a nie po prostu. Akademia w znacznie mniejszym stopniu jest tu ubezpieczona. A przecież historyczne antecedencje Akademii są w stosunku do tych Uniwersytetu daleko więcej niż dwukrotnie dalsze, gdyż licząc wraz z doświadczeniami szkoły prawa w Rawennie jako prefiguracji Uniwersytetu, działaniem na tym terenie Legum Doctores jako zaczątku korpusu nauczającego profesorów i uznawanej za pierwszą – jak podaje Walter Ulmann [2] – rozprawy teoretycznej i prawniczej zarazem Petrusa Crassusa z 1084 roku, to pierwsza Akademia jako ośrodek na poły religijny, na poły naukowy erygowana została przez Platona w ateńskim gaju herosa Akademosa w IV w. przed Chrystusem, czyli 15 wieków wcześniej.

Tym więcej więc zasadnym zdaje się zadanie pytanie o Akademię, o jej ideę. I choć w intuicji wiemy, że nie będzie nas ambarasować mnogość tego wszystkiego, co w nazwie ma tak czy inaczej użyte samo słowo, a od razu skierujemy uwagę na wydzielony obszar uczelni artystycznych i na dodatek tylko tych, których powodem powstania były motywy prowadzenia dydaktyki sztuki/plastyki/sztuk wizualnych, to kwestia radykalności pytania wcale przez to się nie zmniejsza, a można sądzić, że pojawia się tym więcej jaskrawo. Najbardziej dolegliwa odpowiedź na pytanie o ideę i sens Akademii jest – oczywiście – taka: jest on niejasny, albo że Akademia bezpośrednio jest po nic. I jakkolwiek będąc karkołomną i zapierającą dech w piersiach swoją bezczelnością, wcale nie musiałaby być od razu rozpoznana jako barbarzyńska, ponieważ gdyby sprokurować plebiscyt z pytaniem kierowanym do wszystkich o to, czy Akademia, resp. Akademia sztuki, jest potrzebna i czy ma być, czy nie, wypadałoby przestrzec przed pochopnym jego rozstrzyganiem na korzyść Akademii, gdyż nasza wesoła wulgarna wolność, w której właśnie trwamy i która jest przestrzenią życia nas wszystkich, ledwo co ma ochotę dać przyzwolenie na egzystowanie takiej ekstrawagancji jak Akademia sztuki. Jest Akademia bezpośrednio po nic, tak jak inne przejawy ludzkiego ducha, np. Wielkie Twierdzenie Fermaty, albo hipoteza Shimury-Taniyamy-Weila, czy przykłady ezoterycznej poezji i cała filozofia, bo od ich istnienia ani bilety tanich linii lotniczych nie chcą być jeszcze tańsze, premiery filmów zapowiedzianych jeszcze przed ich faktycznym pojawieniem się jako oszałamiający sukces nie chcą być mniej niemądre niż zazwyczaj, artystami zaś powszechnie ogłasza się kogo bądź, byle sprzedaż, w dystrybucję czego ów jest zatrudniony, wzrosła o dowolnie wskazywany rozmiar obstalowany podług pokrętnych reguł koterii grających na tym akurat rynku, a polityka nie chce za nic być bardziej rozumna, tzn. układająca się bliżej naszych politycznych upodobań. Ale mimo tych wszystkich aktualnych okoliczności, a tak naprawdę pospolitego szalbierstwa, któremu się najczęściej bezradnie przyglądamy, by nie powiedzieć, że grzechem zaniechania przeciwstawieniu mu się przyczyniamy się do jego utwierdzenia i przez to jesteśmy winni wspólnictwa w czynieniu nikczemności, Akademia jako instytucja, a Akademia jako instytucja poświęcająca się sztuce i jej nauczaniu jest niezbędnie konieczna. Po to, by to, o czym już kilkadziesiąt lat temu pisał Daniel Bell [3], tj. pop-hedonizm dla tych co mają pieniądze, a tych jak zwykle garstka, a dla tej ogromnej większości, która w dostatecznych rozmiarach ich nie posiada, pornotopia nie były stanem postrzeganym jako oczywistość życia, i żeby nie było tak, że nie będą budzić już nawet najmniejszego zdziwienia, o sprzeciwie nie wspominając.

Zapytajmy więc jeszcze bardziej drastycznie: po co nam Akademia? Po to, by chronić prawdę i warunki jej produkowania, świadomie i krytycznie zarazem rozpoznawać linię demarkacyjną tego, co artystyczne i tego, co nim nie jest dla ocalenia naszego egzystencjalnego doświadczenia zawsze ze sztuką powiązanego i by formułować skuteczne strategie umiejętności transmitowania artystycznej profesji. Zatem bycie strażnikiem prawdy, żywym ośrodkiem dyskusji sensu sztuki i szkołą profesjonalizmu – oto są powinności Akademii i to są powody, dla których Akademia jest niezbędna kulturalnej wspólnocie. Ale należy mocno też podkreślić, że nigdy nie było inaczej i że na dzisiejszą tożsamość Akademii składają się te historyczne tradycje: starożytnej Akademii jako źródła sceptycyzmu, czyli nieformułowania sądu o rzeczy przed badaniem, nowożytnych Akademii królewskich powstałych po to, by już zawsze wiedzieć co i dlaczego jest i ma być dobrą sztuką, i Akademii współczesnych jako miejsc nabywania profesjonalnych kompetencji bycia artystą i kształcenia wrażliwości.

W tym pierwszym z wyróżnionych sensów – starożytnym, Akademia zjawia się jako instytucja, związek osób, stowarzyszenie o mistycznym i religijnym niemal charakterze. Zakłada go – jak wiemy – w świętym platanowym gaju, nad rzeką Kefisos, tam, gdzie znajduje się grób herosa Akademosa i po swej eskapadzie do Syrakuz w roku 387 p.n.e. potomek królewskiego rodu Kortydów, Arystydes – po matce związany z wielką postacią Solona i do dzisiaj raczej rozpoznawany przez przezwisko nadane mu przez współczesnych, a dokładniej przez nauczyciela gimnastyki. Przezwali go wówczas Tęgoplecym, co my nieodmiennie zapoznajemy nazywając go Platonem. Akademia, którą postanowił mieć, nijak nie była powiązana z tym, co artystyczne i z artystami – tych miał za coś wyjątkowo marnego, przeznaczona była do działalności intelektualnej, rozpoznawania rozumem sytuacji człowieka w świecie w perspektywie idei. Jestestw, których badaniu natury i zawartości się poświęcił, a pośród których idea piękna znalazła się wyróżniona, by pospołu z prawdą kulminować w dobru i w ten sposób realizować wizję kalos kagathos – rzeczywistości idealnej, to znaczy takiej, której istnienie o zupełnym charakterze niepodatne jest na zepsucie czasem, identyczne w swej doskonałości, a już w szczególności odporne na zepsucie z powodu naszych chęci i naszego działania. U Platona znajdujemy pluralizm idei, nie tak jak u Parmenidesa – od którego wiele wziął – jedynie Jedno, ale przeświadczenie o absolutnym, nienaruszalnym i niepodzielnym charakterze idei pozostaje. To tu możemy widzieć źródło niewyczerpane naszego myślenia o pięknie jako koniecznym aspekcie ludzkiej egzystencji, dla której rozpoznanie samowiednej idei piękna znajduje możliwość w regule partycypacji, czyli udziału tego, co poszczególne w tym, co ogólnie dane. Lecz następcy Platona, po okresie jego 40-letniego scholarchatu, Speuzyp i Ksenokrates poprowadzą Akademię ku metafizyce liczb, a w sto lat po jego śmierci przychodzący Arkezylaos i nawet jeszcze Karneades z Cyreny z okresu zwanego średnią akademią skierują dziedzictwo platońskie na tory sceptyckie, a to znaczyć będzie, że dotychczasowa postawa kontemplacji będzie musiała być zaopatrzona w krytyczny wymiar po to, by w chęci dostępu do idei mieć narzędzie ostrzegania przed popełnieniem błędu. Odtąd stanie się jasne, że sceptyk to akademik, czyli ktoś, kto pochodząc z Akademii ma za sobą trening krytycznego rozpoznawania rzeczy w dążeniu ku dobru. I tak jak stopnie bytu oczywiście będą zróżnicowane, tak teraz pojawią się i stopnie poznania w przyjęciu zasady dianoesis separującej doxa i episteme. Po to, żeby wiedzieć i wiedzieć, że się wie, trzeba studiować, uczyć się zarówno prowadzenia myśli, jak prowadzenia ręki.

Platońska Akademia istniała ponad 900 lat, do roku 529 n.e. i została zamknięta z rozkazu Justyniana I Wielkiego. Stanowiła wzorzec dla podobnych instytucji starożytności, odradzając się w czasach nowych w Akademii Florenckiej i mając kontynuację w wielkich Akademiach XVII wieku. Stanowi do dziś matrycę wszelkich zakładów umysłowych, stawiających sobie za cel poznanie i gromadzenie ludzi dookoła jakiejś idei. We Florencji zaś Marsilio Ficino zainspirowany wykładami Georgiosa Gemistosa Plethona o Platonie i wspomagany mecenatem Cosimo I de Medici odtworzył w willi Careggi na Montevecchio w roku 1462 ateński instytut Platona, co na blisko półtora wieku wydobyło z zapomnienia wielką grecką tradycję, teraz aktualizowaną w ten sposób, że przyjaciele Ficina zaczęli zbierać się po to, by zgodnie z życzeniem mecenasa pracować nad przekładem Primandra pseudo-Hermesa Trismegistosa oraz niektórych dzieł platońskich. Można wierzyć, że to właśnie tu, w tej atmosferze i w tym otoczeniu wykluwała się wielka mowa De dignitate hominis/O godności człowieka Pico della Mirandoli, gdzie czytamy znamienne zdanie: Jedynie tobie, człowiekowi, przynależny jest rozwój, wzrost odpowiadający wolnej woli. Nosisz w sobie zalążek wszechogarniającego życia. Te wielkie słowa renesansowego humanizmu wyznaczą nowożytną perspektywę człowieka jako bytu i jako twórcy sztuki, ale też powołanego do odpowiedzialności za swój stwarzany świat. Przecież nikt inny tylko Mirandola właśnie jest autorem powiedzenia tak często dziś cytowanego o tym, że to człowiek jest kowalem swojego losu: Homo fortunae suae ipsis faber. Nie można jednak dla równowagi nie pamiętać, że jak spirytualistyczną była Akademia Florencka, tak uniwersytet padewski sprzyjał tendencjom naturalistycznym, stanowił dla niej przeciwwagę i przez wykładnię Awerroesa dokonywał recepcji arystotelizmu, a w roku 1497 jego wydział artystów uzyskał katedrę, w której wykładano specjalnie greckiego Stagirytę. I tu i tu nauczano sztuki, przede wszystkim wiedzy o sztuce, ale prawdziwą Akademię w sensie uczenia zawodu wykonywania sztuki założył G. Vasari w roku 1561 (lub w 1563) także we Florencji, gdzie nauczano geometrii, perspektywy, anatomii, zaś w pełnym sensie instytucjonalnym była nią rzymska Akademia św. Łukasza powstała w 1577 roku za sprawą Girolama Muziana i z pieczęcią papieża Grzegorza XIII. Jej program był bogatszy od Accademia de Belle Arti del Disegno Vasariego o rysunek aktu i kursy teorii sztuki.

Jednak dopiero powstanie we Francji Akademii królewskich wprowadzi właściwy wymiar dla drugiego z poruszanych tu sensów tożsamości Akademii – ustanawiania normy. W roku 1635 Richelieu powołuje do życia Académie Française – pierwszy w Europie państwowy instytut naukowy mający misję czuwania nad językiem francuskim jako wspólnym dziedzictwem Francuzów i wszystkich tych, którzy są użytkownikami języka francuskiego. To najstarsza z pięciu Akademii zgrupowanych w Institut de France i zaczątek późniejszych Akademii wchodzących w jego skład. Rok 1648 przyniesie powstanie Académie Royale de Peinture et de Sculpture. Początkowo to tylko stowarzyszenie równoprawnych członków, powstałe m.in. w intencji odróżnienia statusu artysty od rzemieślnika, ale Le Brun przekształci je w oficjalną instytucję pod zarządem państwowym z programem nauczania i mocą wydawania autorytatywnej opinii o dziele. Jej postanowienie jest zarówno miarodajne, jak i nieodwoływalne. Kolegium sędziów Akademii tworzy i pilnuje przestrzegania normy. Odtąd już wiadomo co jest, a co nie jest sztuką i jakiej miary. Narzędzia są wielorakie: konkursy, system nagród i wyróżnień, zdefiniowane zasady artystycznego métier, a nawet hierarchia ważności i wartości podejmowanych tematów. Jak wiemy, najmniej szanowano tam martwą naturę i pejzaż – te stały najniżej, potem były wizerunki zwierząt i przedstawienia ludzi, zdecydowanie wyżej ceniono tematy historyczne i mitologiczne, a największą estymą cieszyły się alegorie. Sztuka ponownie jak niegdyś miała służyć władzy i jej celom, podkreślając splendor i moc, a to miała dawać doktryna niezawodnych reguł. N. Boileau i G. de Scudéry uzasadniali to w literaturze, N. Poussin i G. P. Bellori dla sztuk wizualnych. Pięciodział elementów malarstwa przejęty od F. Juniusa – inwencja, proporcja, koloryt, ekspresja, dyspozycja – stał się fundamentem całej doktryny. Po raz pierwszy tu ziściła się tęsknota za tym, aby wiedzieć, do końca wiedzieć, co i jak w sztuce ma być. I jak każda taka zrealizowana pokusa wnet okazała się pułapką, tyranią konwencji, narzędziem przekształcenia życia sztuki w jej skamielinę. Ale trzeba też zauważyć, że sam żywioł sztuki okazał sprzeciw, gdyż nawet nieprzejednany Boileau napisał: N’ offrez rien au lecteur que ce qui peut lui plaire.

Jak więc widać, na samoświadomość i spełnianie się Akademii w nowożytności składały się rozmaite i bardzo nieoczywiste z dzisiejszego punktu widzenia elementy. Ale jeden z nich będący w zalążku właściwie od samego początku miał się rozwinąć dopiero w ostatnich dwóch stuleciach – to majsterska tradycja Akademii, właściwość polegająca na modelu transmitowania doświadczenia artystycznego w praktyce pracownianej bezpośredniego kontaktu mistrza z adeptami. Tego, który wie i umie wobec tych, którzy na razie jeszcze nie wiedzą i nie umieją, ale którzy przebywszy ów trening staną się jak on artystami z potwierdzonym dyplomem zakresem kompetencji. To historia i doświadczenie dwóch najstarszych uczelni artystycznych w Polsce, Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i w Warszawie. Nota bene obie wychodzą z Uniwersytetu – krakowska ASP, najstarsza w Polsce, poczęła się ze Szkoły Malarstwa i Rysunku wydzielonej w 1818 roku w ramach Oddziału Literatury na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, a szkoła warszawska, przyznając się do tradycji Malarni na Zamku Królewskim prowadzonej przez Marcello Bacciarellego, honorowego dziekana Oddziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Warszawskiego od 1816 roku, liczy swój początek od Szkoły Sztuk Pięknych z 1904 roku. Szkoła w Krakowie uzyskuje tytuł Akademii 4 lata wcześniej, od rektoratu Juliana Fałata i po 27 latach dyrektorowania usamodzielnionej Szkole Sztuk Pięknych przez Jana Matejkę. Szkoła warszawska stanie się Akademią w roku 1932, a cztery lata później pojawi się na Śląsku Wolna Szkoła Malarstwa i Rysunku im. A.Gierymskiego, by dać w Katowicach podwaliny późniejszej, powojennej Filii krakowskiej ASP, a dzisiaj Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. We wszystkich tych miejscach rysuje się, maluje, rzeźbi i uprawia grafikę, wypełniając powinność pedagogii sztuki zaprawiania adeptów do bycia artystą.

Tak zapewne było zawsze, niemożliwym bowiem było nie spełniać tej misji transmitowania reguł zawodowego przygotowania, gdy tylko podejmowano się zorganizowanego działania. Ale osobną kwestią jest realizowanie się tej funkcji mimo, niejako przy okazji, a osobną uczynienie z niej jednego z elementów definiujących cel, charakter i przesłanie Akademii. Bowiem jeśli coś dzisiaj wysuwa się na pierwszy plan, gdy pomyślimy o Akademii, to zadanie kształcenia artystycznie uzdolnionej młodzieży. Akademia z samego faktu, że była, kształciła zawsze, ale co najmniej od Albertiego można wyprowadzać tę jej pedagogiczną świadomość, gdy pojawia się u niego odróżnienie disegnio od fi gura – naiwnego, bezpośredniego zdania sprawy z tego, co zobaczone, od tego, co narysowane jako koncept rzeczywistości. Gdyż dziś to wie się doskonale, po z górą stu latach ćwiczenia się w tym, że nie rysuje się tego, co się widzi, ale to, co się wie o rzeczywistości. A to oznacza wielkie mocowanie i zmaganie się z naturą. Coś, co każdorazowo staje się wyzwaniem artysty, zarówno adepta, mistrza, malarza i projektanta, tego, który pracuje w technikach warsztatu klasycznego z całą jego mistyką szlachetnego smaku, jedyności i ulotnej niepowtarzalności, jak i tego, który uprawia arte ciphra wirtualnego medium ponownie swoją pracą stawiającego przed nami pytanie o relacje między tym, co zmysłowo i bezpośrednio dane, a tym, co ze zmysłowości wywłaszczone, co pochłania nas i porywa wieszcząc realność w precesji symulakrów dzisiejszego matrixa.

Finis coronat opus – zawołanie to tak dobrze znane w europejskiej tradycji odnosi się zwykle do sytuacji szczególnych, związanych z osiągnięciem jakiegoś trudnego celu, skończeniem zadania, ale przede wszystkim wiąże się z czymś ważnym. Niewątpliwie takim ważnym momentem w życiu studenta jest skończenie studiów, a w przypadku studentów uczelni artystycznej ma to znaczenie tym większe, że samo ukończenie studiów, de facto niczego nie kończy, a przeciwnie, dopiero zaczyna. Moment ukończenia studiów jest istotnie w życiu młodego artysty prawdziwym punktem zwrotnym. To zazwyczaj pierwsze tak poważne ujawnienie się, wyjście z cienia i spotkanie twarzą w twarz z Innym. Dla absolwenta to narodziny do profesjonalnego życia. Teraz przyjdzie mu się już konfrontować z rzeczywistością po prostu, a nie z jej wersją przepuszczoną przez filtr szkolnych zależności i uwikłań, ale też i stosownych protekcji. Widomym znakiem przejścia ze świata wspomaganego głosem i doświadczeniem Profesora do tego, w którym nie ma już żadnych w taki sposób pomocnych okoliczności jest pokaz dyplomowy przygotowywany na koniec wspólnej drogi i to właśnie on jest tym zwieńczeniem, o którym mowa. Jest też osobliwym rytuałem inicjacji, wejścia w świat autonomicznej wolności artysty wraz z koniecznością wzięcia całkowitej za nią odpowiedzialności. Z perspektywy szkoły rytuał ten powtarza się co roku. Dla Akademii ma charakter mitycznego rytu – jak gest mitologicznego odtwarzania początku – stwarzania artysty, co potwierdzone zostaje nadanym dyplomem i formalnym statusem wykształcenia; dla dyplomanta jest jednorazowym aktem założycielskim jego nowej życiowej roli – profesjonalnego artysty. Czas Akademii jest czasem poruszania się po okręgu, od immatrykulacji do dyplomu.

Ale zarazem dylematy kształcenia, a w szczególności dydaktyki artystycznej są związane w najgłębszym sensie z dylematami tożsamości [4]. Nie jest bowiem tak, że dydaktyka artystyczna ma jedynie do rozwiązania zagadnienia charakterystyczne związane z tym, co nazywamy wykonywaniem rzemiosła pedagogicznego. Ma ona swoje i swoiste dylematy wynikające z tych materii, w których przychodzi jej wieść własną egzystencję. Jest bowiem tak, że poważna część problemów dzisiejszej dydaktyki artystycznej wynika ze stosunku wobec praktyki artystycznej, a ten oznacza bardziej generalną postawę zajmowaną wobec teraźniejszości, to zaś jest oznaką naszego rozumienia i rozpoznawania świata i objawia naszą tożsamość. Nasza własna tożsamość i poczucie jej stabilności/niestałości wyznaczają ramy przebiegów realnego doświadczenia, także zawodowego, wówczas, gdy stajemy przed studentami w rolach zdefiniowanych jako nauczycielskie. Kształtująca się przecież długotrwale powaga urzędu nauczycielskiego zakłada kilka co najmniej rzeczy. Na pewno autorytet pedagogiczny płynący z własnych kwalifikacji profesjonalnych i moralnych, ale także ze znaczenia instytucji, w której przychodzi nauczanie przeprowadzać. Następnie ustalona powaga wykładanego przedmiotu potwierdzana tradycją i długotrwałością takiego doświadczenia oraz przekonanie adeptów, że miejsce, w którym akurat przyszło im nabywać wiedzy, samo powagę tę właśnie posiada. Jeśli tego rodzaju przekonania można żywić w odniesieniu do całej 34 rzeczywistości pedagogicznej, to pedagogia artystyczna dziedziczy je w stopniu tym większym, im mniej daje się pokazać pragmatycznych i niedyskutowalnych kryteriów, wobec których mogłaby być oceniana działalność pedagogiczna, która jednocześnie chce, a nawet musi być działalnością artystyczną. Osobliwy model artystycznej pedagogii dzieli blaski i cienie z każdą pedagogią, którą znamy w zachodniej kulturze i która sama tę kulturę ukształtowała, ale stabilizacja tego oddziaływania ma jeszcze jeden wektor i jeszcze jeden wymiar, w którym dokonują się stosowne przewartościowania. Jest nim presja bieżących okoliczności i wydarzeń w obszarze przedmiotowym, w sztuce, które są trwałym rezerwuarem odniesień pedagogicznej praxis. Powszechnie akcentowana labilność dzisiejszego doświadczenia artystycznego – nieważne, faktycznego, czy tylko tak spostrzeganego – i poczucie utraty, braku trwałych odniesień powodują, że to, co miało być punktem zakotwiczenia nauczania i punktem odniesienia formułowanych ocen zaczyna mieć charakter pola rozmytego. Tym więcej rośnie więc rola decyzji podejmowanych codziennie, w bezpośrednim obcowaniu ze swoimi studentami. Powróćmy zatem w konkluzji do tytułowego zagadnienia: jaka jest idea Akademii? Otóż najdokładniej taka, jaka była zawsze i nieprzerwanie od początku, co wzbogacała przez całą swoją historię i o co wytrwale troszczy się i dziś: jest po to, by wiedzieć, umieć i uczyć. Zawsze wobec fenomenu sztuki twarzą w twarz. Z gościnną troską otwierając przed młodymi ludźmi, którzy zechcą do niej przyjść, perspektywę pracy dla sztuki, ufając, że to, co uczyniła własnym zawołaniem – tu w Katowicach augustyński trójmian: modus, species et ordo – także dla nich przyniesie najlepsze spełnienie oczekiwań i życiowej satysfakcji.

Przypisy

  1. Wybrane przykłady pochodzą z przeglądu internetowych zasobów jako odpowiedź na żądanie stron zawierających w nazwie słowo „akademia”.
  2. W. Ulmann: Średniowieczne korzenie renesansowego humanizmu, Łódź 1985, s. 63.
  3. D. Bell: Kulturowe sprzeczności kapitalizmu, Warszawa 1994, cz. I.
  4. Więcej na ten temat: M. Juda: O dylematach dydaktyki artystycznej, [w:] M. Juda [red.]: Treści kształcenia artystycznego wobec sztuki współczesnej, Cieszyn 1999, s. 45-53

Bannery

  • AGRAFA 2017

  • Międzynarodowe Triennale Rysunku

  • Triennale Grafiki Polskiej

  • Ksiazka Dobrze Zaprojektowana Konkurs

  • nowa asp

  • asp studia doktoranckie

  • asp tuba

  • Facebook ASP Katowice

  • Kurs przygotowawczy

  • akademia weekendowa

  • asp malarstwo FB

  • 05 asp wzornictwo

  • Facebook grafika warsztatowa

  • Agrafa

  • Agrafa

  • Design Silesia

  • Regionalna Strategia Innowacji

  • Innowacyjny Design Logomotywą Śląskiej Gospodarki

  • Logo BPSC

  • Katowice Airport

  • Międzynarodowe Triennale Grafiki Kraków 2012



  • Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach w ramach Programu Rozwój infrastruktury kultury/Infrastruktura szkolnictwa artystycznego na podstawie umowy Nr 03581/14/FPK/DEK z dnia 20.05.2014r. uzyskała dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację zadania: Zakup pierwszego wyposażenia do budynku dydaktyczno-badawczego i kulturalnego ASP w Katowicach

Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach w ramach Programu Rozwój infrastruktury kultury na podstawie umowy nr 04146/13/FPK/DEK z dnia 15.05.2013 roku uzyskała:

Dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację zadania pn. Rozbudowa zaplecza technicznego pracowni kierunku wzornictwa ASP w Katowicach



Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach w ramach Programu Rozwój infrastruktury kultury na podstawie umowy nr 00333/12/DEK z dnia 30.03.2012 roku uzyskała:

Dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację zadania pn. OBRAZ I DŹWIĘK – Studio Sztuki Dźwiękowej (sound art studio)

Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach w ramach Programu Edukacja kulturalna i diagnoza kultury na podstawie umowy nr 04960/12/DEK z dnia 19.04.2012 roku uzyskała:

Dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację zadania pn. ALA MA PIÓRO - WARSZTATY TYPOGRAFICZNE

Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach w ramach Programu Promesa Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na podstawie umowy nr 01737/13/FPK/DFE z dnia 10.09.2013 roku uzyskała Dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację zadania pn. „Budowa między ulicami Raciborską a Koszarową w Katowicach budynku dydaktyczno-badawczego i kulturalnego wraz z zagospodarowaniem terenu na otwarty park form przestrzennych”.


Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach w ramach Programu Rozwój infrastruktury kultury/Infrastruktura szkolnictwa artystycznego na podstawie umowy Nr 03320/15/FPK/DEK z dnia 07.07.2015 roku uzyskała dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację zadania: Zakup pierwszego wyposażenia do budynku dydaktyczno-badawczego i kulturalnego ASP w Katowicach – etap II

Formularz uwag

 Uwagi